Recenzujemy

Express Pizza w dowozie – przyjemność po amerykańsku

Nie tylko na cienkim cieście

Proste pytanie, które czasem zadaję różnym osobom: pierwsza potrawa, która przyjdzie Ci na myśl, bez której absolutnie życie nie miałoby sensu, to… ? W moim przypadku odpowiedź zawsze jest ta sama: pizza. Pogodziłam się już ze swym pizzonałogiem, a dzięki niemu staram się być na bieżąco z nowinkami pojawiającymi się w mieście. I choć w tym przypadku to nie nowinka, bez wątpienia warto odświeżyć sobie te smaki od czasu do czasu. Na przykład raz w tygodniu.

Express Pizzę, bo o niej mowa, zazwyczaj wybieramy w czasie pizzowego głosowania w pracy. Wiadomo: ta na grubszym cieście lepiej znosi dowóz, a i nie wszyscy ubóstwiają pizzę typowo włoską, zwłaszcza neapolitanę. Grube ciasto, sporo kalorii, dużo dodatków, no i oczywiście obfita warstwa sera – taki zestaw postawi na nogi i nasyci każdego łakomczucha.

W dniu, w którym prócz beztroskiego pałaszowania postanowiłam wspólnie ze znajomymi z pracy baczniej przyjrzeć się plackom z Express Pizza, “ocenie” miały podlegać trzy propozycje. Classic w wersji L (32×24 cm) w cenie 23,95 zł, hot pepperoni w tej samej cenie oraz bezmięsny Marakesz w większym rozmiarze XL (40×30 cm), który kosztował 37,95 zł. Dodać należy, że każda pizza dowożona przez Wooopit to dodatkowe 2,95 zł za opakowanie oraz oczywiście koszty dostawy. Przy dużych zamówieniach, takich jak nasze, pizze są dowożone za darmo.

Pizze przyjechały do nas wciąż ciepłe po około godzinie od chwili złożenia zamówienia. Opakowania są estetyczne i solidne, a prostokątne pudełko sprawia, że pizza o tym samym kształcie nie uszkadza się w transporcie. Plusem są też dobrze podzielone kawałki, dzięki czemu nie ma potrzeby “wyszarpywać sobie” pizzy wraz z innymi biesiadnikami.

W punkcie Express Pizzy na Olszewskiego dobór składników jest dość przewidywalny. Mniej oczywista pizza Marakesz była też najmniej zgrana pod względem kompozycji, a ser lazur występował przede wszystkim na papierze. W innych punktach wrocławskiej sieciówki (np. na Więziennej) posmakować można ciekawszych połączeń. Jeśli chodzi o pizzę amerykańską, oczekiwania mam jednak nieco inne niż przy neapolitanie. W pełni kupuję zestawienia typu salami + jalapeno, szynka + pieczarki czy znaną wegetarianę. Ważne jest, by składniki nie straszyły jakością, a ciasto było puszyste i po prostu smaczne. Pod tym względem nie mam nic do zarzucenia Express Pizzy, a wręcz przyznaję, że nadal będzie stanowić moje pizzowe guilty pleasure w amerykańskim wydaniu.

P.S. A bez jakiej potrawy Ty nie wyobrażasz sobie życia? 🙂

Wpis powstał we współpracy z Wooopit.

Aga

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Może zainteresuje Cię również