Recenzujemy

Hala Świebodzki – Koszyki po wrocławsku?

Otwarcie warszawskiej Hali Koszyki było tematem, który „grzał” nie tylko światek gastronomiczny, ale i mainstreamowe media, czemu trudno się dziwić. Pomyślcie, jak duży rejwach wywołałby pomysł zamiany Hali Targowej w hipsterską przestrzeń gastronomiczną. Dworzec Świebodzki to jednak zupełnie inna bajka, bo miasto od lat szukało dobrego pomysłu na tę przestrzeń. Czy Hala Świebodzki to zmieni?

Gastronomia absolutnie nie jest obca temu miejscu. Czy to za sprawą Stacji Design, czy Gastro Nocek, które zadomowiły się tu przed kilkoma laty. Tym razem wydaje się, że pomysł chwycił, przynajmniej sądząc po frekwencji. W ciepłe, czwartkowe popołudnie zarówno Hala, jak i pełen leżaków peron były pełne ludzi.

Hala Świebodzki zdecydowanie nabrała blasku. Zaniedbane ściany zmieniły kolor na oliwkowy, knajpki ulokowano w wykuszach z jednolitymi, czarnymi kontuarami i neonowymi szyldami. Siedzieć można przy wysokich, barowych ławach lub industrialnych stolikach. Warto też zadrzeć głowę do góry, bo wykończony drewnem sufit jest naprawdę efektowny. Co znajdziemy w tej przestrzeni? Dla spragnionych – spory bar z piwnymi tankami, a dla głodnych sześć knajpek: Hul Thai, Projekt Pizza, Candy Pancakes, Panda Ramen, Falla i Meatologia. Jak widać, jest w czym wybierać, bo i na słodko, i na słono. I Azja, i Włochy, i kuchnia wegańska, i raj dla mięsożerców.

Do testów wybrałyśmy nowinki, ja Meatologię, a Aga, trochę z braku laku (bo Falla ma menu identyczne do tego z pierwszego lokalu), Projekt Pizza. W ramach deseru podzieliłyśmy się pankejkiem.

Meatologia

Meatologia oferuje kanapki z konkretnym, mięsnym wkładem, ale bez sztampy. Jest więc i pastrami, i jagnięcina, i różnego typu szarpaki, acz bez klasycznych burgerów. Ceny wahają się od 30 do prawie 40 złotych za porcję. Ja wybrałam wersję z pastrami i zachwytom nie było końca – kruche, świetnie doprawione mięso, miękka maślana buła, charakterne kimchi, pikle i pięknie spinający całość pikantny majonez. Niebo w gębie, a do tego porcja solidna na tyle, że połowę zostawiłam sobie na śniadanie w biurze dnia następnego. Dodam, najlepsze śniadanie od dawna, nawet na zimno!

Projekt Pizza

Projekt Pizza, to tak w zasadzie projekt porażka. Choć serce podpowiadało: Aga, idź do Falli, to jednak rozum uznał, by przetestować coś dla nas nowego. Głupi rozum. Projekt Pizza rozczarowuje po całości. Zblazowana obsługa będąca tam chyba za karę, ironiczne komentarze “pizza bez chorizo, czyli sos mango, jalapeno i czerwona cebula? A to taka margherita” i brak informacji o tym, że pizza leży na kontuarze od kilku dobrych minut i stygnie. Rozumiem hałas panujący w Hali i to, że obsługa się jeszcze nie oswoiła ze sposobem funkcjonowania w nowym miejscu. Ale na litość boską, nie można pomachać do klienta jeśli nie słyszy? Albo w ostateczności nawet pofatygować się ze stygnącym plackiem do klienta? Nie, lepiej obsługiwać jednego klienta na godzinę (bo takie było mniej więcej zainteresowanie tym miejscem), a równocześnie sprawić, by ten jedyny klient był zniesmaczony. Sama pizza, już zresztą lekko chłodna, to także istny koszmarek. Przypomina mi słabe sieciówkowe placki, których zaletą jest przynajmniej to, że kosztują mało i podawane są ciepłe. Ten tutaj nie wyróżniał się absolutnie niczym. Nieciekawe ciasto, mnóstwo jalapeno z octowym posmakiem, niedbale rozrzucona cebula i słodkie mango o konsystencji dżemu. Cała ta nieprzyjemność w cenie 34 zł.

Candy Pancakes

Na szczęście Candy Pancakes nie zawiodły. Przy uroczym, pastelowym stoisku można zamówić około ośmiu wariacji pankejkowych w różnych wersjach smakowych. W tym z przewagą owoców, masła orzechowego czy czekolady. Nasz wybór padł na pankejki z sosem ze słodkich pianek i owocami, będące stosunkowo lekką i subtelnie słodką propozycją. Porcja i w tym wypadku jest spora. Na jedną składa się około 5-6 słodkich placuszków, a wrażenia są jak najlepsze. Choć trzeba dodać, że sos jest rozłożony nierównomiernie i może go nie wystarczyć na wszystkie pankejki.

Ogółem więc ofertę gastronomiczną Hali Świebodzki ocenić trzeba pozytywnie. Za wyjątkiem nieszczęsnego Projektu Pizza, resztę stoisk absolutnie można polecić. Mankamentem jest fakt, że knajpki nie mają brzęczyków, więc trzeba albo czekać, albo wyłowić swoje imię lub numer z gwaru głosów. W czwartek nam się udało, ale w weekendowym ścisku to może być realny problem. Prosiłoby się też o segregację śmieci. Każda knajpka serwuje swoje dania w jednorazowych opakowaniach różnej maści, a w koszach podziału na szkło, plastik czy papier nie ma. I na koniec – w środku jest po prostu głośno, naszym zdaniem zbyt głośno, ale to kwestia indywidualnych preferencji. Mimo tych drobnostek absolutnie polecamy odwiedziny w Hali Świebodzki. Miejsce jest i smaczne, i przyjemne, a przestrzeni Dworca Świebodzkiego trudno odmówić uroku.

Hala Świebodzki
Dworzec Świebodzki

Kasia i Aga

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Może zainteresuje Cię również