KoneSer: przyjemność po szwajcarsku

Foodtruckowe objawienie

Szwajcaria słynie z neutralności, ale te smaki nie pozostawią Was obojętnymi. Razem z pierwszymi dniami wiosny na wrocławską gastro scenę wjechał KoneSer, foodtruck z daniami o szwajcarskim rodowodzie z serem w roli głównej.

Myśląc o Szwajcarii na myśl przychodzą banki, zegary i czekolada, ale warto wiedzieć, że z tego samego mleka, co chyba najlepsze na świecie tabliczki, powstają także niezrównane w smaku sery podpuszczkowe o wyrazistym, ostrym aromacie, takie jak gruyere czy raclette. Moja mieszkająca w tym kraju kuzynka przy okazji każdej wizyty w Polsce podrzuca mi paczkę któregoś z nich i gwarantuję – smaczniejszych żółtych serów nie znajdziecie nigdzie indziej.

W pełni świadom tego faktu jest pomysłodawca KoneSera Kacper, kucharz ze sporym, kulinarnym resume i doświadczeniem między innymi w gwiazdkowej restauracji w Amsterdamie czy znanej wrocławskim gościom Restauracji Przystań & Marina. Przepastne kuchnie postanowił zamienić na zaplecze trucka, w którym serwuje szwajcarskie raclette, tarty flambee w dwóch odsłonach, smażone pałeczki mozzarelli i nasączone rumem babeczki w waniliowym sosie.

Królem menu jest raclette, biorące nazwę od sera będącego jego bazą. Danie o którym mowa (15 zł) dostarcza na równi doświadczeń smakowych i estetycznych. Jego kwintesencją jest „ściąganie” warstwy miękkiego, roztopionego sera z połówki kręgu wprost na składniki, które zechcemy umieścić w potrawie. Raclette na zimno nie zachwyca smakiem – charakteru nabiera dopiero po podgrzaniu, które wydobywa jego wyraziste, lekko ostre, podszyte słodyczą nuty. Raclette oferowanie przez KoneSera zawiera pieczone ziemniaczki, marynowane cebulki i pieczarki oraz mini-korniszony, podawane z cebulkową posypką i siekaną dymką. Razem z serem, tworzą śmiałą i zaskakująco zgodną mieszankę słodkich, słonych i kwaśnych nut przykrytych serową pierzynką. Dzięki kontrastowym połączeniom smaków całość nabiera lekkości i nie ciąży na żołądku tak, jak można by przypuszczać.


Tarta flambee to kolejny szwajcarski klasyk (choć o alzackim rodowodzie), którego bazą jest cienki i kruchy, przypominający tortillę pszenny placek, ser, śmietana, boczek i czerwona cebula. W KoneSerze zjecie ją właśnie w tej wersji (12 zł), ale też w odsłonie wegetariańskiej, z sadzonym jajkiem zamiast mięsa (10 zł). Placek jest chrupiący, ale równocześnie na tyle elastyczny, żeby swobodnie zgiąć go w pół tworząc sakiewkę pełną boczkowo-śmietanowej dobroci. Ten duet zawsze się sprawdza, cebula świetnie go dopełnia, a kruchy placek sprawnie urozmaica monotonię faktur. W KoneSerze to danie podawane jest z dodatkiem sosu pomidorowego, który jednak, jak nas poinformowano “nie spełnił standardów”, więc szef kuchni w zamian zaoferował nam dodatkowy deser.


Na mały głód warto zamówić paluszki z mozzarelli w panierce panko (8 zł), serwowane z kwaskowatym, śmietanowym sosem. Dzięki niemu z natury mdławy ser w panierce zyskuje dodatkową głębię smaku i odświeżenie.

W karcie znajdziecie również jeden deser – baba rum, czyli prostą, maślaną babeczkę marynowaną w miksturze złożonej z cukru, wody i sporej ilości rumu (6 zł). Tego deseru zdecydowanie nie polecamy zmotoryzowanym, bo alkohol ewidentnie gra tu pierwsze skrzypce, przenikając ciasto do ostatniego okruszka. Babeczka jest serwowana w niewielkim kubeczku, zalana delikatnym sosem angielskim z prawdziwą wanilią. Deser tego typu to bez wątpienia propozycja dla koneserów słodkości, którym niestraszne są zaskoczenia i nietypowe połączenia.

KoneSer ma zadatki na foodtruckowe objawienie tego sezonu – koncept jest świeży, a dania dopracowane i przemyślane. Tu na składnikach się nie oszczędza, co jest tym bardziej godne podziwu, że przyjemnie niskie ceny zdecydowanie odbiegają od standardów. Wypatrujcie KoneSera w jego miejscówce stacjonarnej oraz na zlotach i testujcie jak najszybciej, bo gdy wieść się rozniesie, po te serowe delicje trzeba będzie wystawać w długich kolejkach.

KoneSer
ul. Namysłowska 8 (między Wzgórzem Słowiańskim a biurowcem Grafit)
12:00-20:00

Kasia

1 thought on “KoneSer: przyjemność po szwajcarsku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *