Lampka zamiast kufla, czyli gdzie na wino we Wrocławiu?

Przewodnik + konkurs

Wraz z końcem lata popyt na chłodne kufle maleje, a winiarnie mogą liczyć na przypływ miłośników trunków rozgrzewających i wysokoprocentowych. Te wrocławskie łączy zazwyczaj kameralny charakter i swoista niszowość, która jednak nie przeszkadza w tym, żeby stolik w stolik wino sączyli znawcy i laicy. Miejsca polecane w tym wpisie przypadną do gustu fanom wina na różnym poziomie zaawansowania, poszukującym trunków na każdą kieszeń.

gdzie-na-wino-we-wroclawiu_2

Cocofli

Jeśli picie wina kojarzycie z inteligenckimi rozrywkami, Cocofli, będące połączeniem księgarni, kawiarni i wine baru, jest idealną propozycją na wieczór. W klimatycznym wnętrzu wypić można trunki pochodzące z Izraela, Portugalii, Włoch, Hiszpanii oraz Francji. Niepewnym wyboru z pomocą przyjdzie kompetentna obsługa, a gdy trunek uderzy do głowy, można oczyścić głowę filiżanką kawy z Czarnego Deszczu i wzmocnić się kawałkiem ciasta od Słodko.

Charlotte

Bistro na francuską modłę w Pasażu Pokoyhof słynie przede wszystkim z pieczywa i kultowych śniadań, do których o każdej porze dnia dobrać można lampkę, karafkę lub butelkę lokalnego wina, zgodnie z zapewnieniem sprowadzanego z niewielkich rodzinnych winnic. Nam szczególnie przypadło do gustu różowe Odes Condomoises (9 zł za lampkę), a pełną kartę win możecie sprawdzić tutaj. Do lżejszych, białych win polecamy zwłaszcza tutejsze słodkości, a do czerwonych wytrawne tartinki na ciepło lub zimno.

Ur

Choć znajduje się przy gwarnej ulicy Kotlarskiej, łatwo ją przeoczyć. Winiarnia i bar Ur to miejsce w lekko bohemiarskim klimacie, ale bez zadęcia – tu mile widziany jest każdy. Za kontuarem piętrzą się butelki wina ze wszystkich zakątków świata, choć spragnieni dostaną też piwo i kawę, a głodni ciasta i desery.

Corso Wine Bar

Kilka kroków od Ur znajduje się królestwo włoskich win – Corso przy Szewskiej. Baterie butelek sprowadzanych od uznanych producentów kryją trunki z uznanych kompanii z całej Italii, od Piemontu po Sycylię. Na równi z trunkami, w Corso celebrowana jest włoska kuchnia. W karcie znajdziemy między innymi szeroką gamę przystawek, różnorodne pasty oraz dania na bazie owoców morza.

Taszka

Wine pairing, czyli dobór wina do potraw to standard w restauracjach z wyższej półki. Taszka, portugalska tawerna od niedawna działająca w rynku, wynosi tę sztukę na wyższy poziom, proponując gościom własny, czerwony trunek na bazie szczepów Touriga National  i Jaen. Do tychże warto zamówić  restauracyjną  specjalność, czyli pesticos, będące portugalskim odpowiednikiem hiszpańskich tapas. Innym daniom w karcie towarzyszą zgrabnie skomponowane zestawy degustacyjne, z którymi sparować można wyselekcjonowane wina.

Winnica na Solnym

Ten niepozorny lokal, schowany wśród kamienic przy Placu Solnym, jest mekką wrocławskich winofilów. Niełatwo tu trafić, ale jeśli się uda, warto się zasiedzieć. Niewielki lokal przywodzący na myśl francuskie bistro sprzed lat prowadzą importerzy francuskich win i szampanów, które stanowią trzon tutejszej oferty. Poza nimi w karcie trafimy też na trunki z Chile, Nowej Zelandii czy niemieckie Rieslingi w cenach zaczynających się od 8 złotych za lampkę. Jak na winiarnię przystało, ofertę uzupełniają stosowne przekąski: talerze serów i wędlin w parze z bagietką, fondue, oliwki, anchois czy paluszki grissini.

Jeśli od knajpek wolicie domowe zacisze, po kilka butelek do indywidualnej degustacji warto wybrać się między innymi do sklepów Winofani (zwłaszcza po trunki węgierskie), Wine Not? (po francuskie) i Winotake, zaopatrującego między innymi restauracje Szajnochy 11 i Food Art Gallery. Świetną obsługę i bogaty wybór trunków w szerokim przedziale cenowym znajdziecie także w winiarni Kondrat Wina Wybrane.

W ofercie wszystkich wspomnianych winiarni znajdują się oczywiście trunki klasyczne, a więc alkoholowe. Ich fani, którzy chwilowo lub na dobre pożegnali się z procentami, mają do dyspozycji alternatywę pod postacią win bezalkoholowych.  Proces ich produkcji w zasadzie w niczym nie różni się od klasycznych trunków, oczywiście za wyjątkiem fazy końcowej, gdy alkohol jest usuwany. Dzięki uprzejmości firmy winabezalkoholowe.pl miałyśmy okazję wypróbować dwa z napojów tego typu, w typie Rieslinga i Merlota. Są bez wątpienia winne w smaku, choć brak alkoholu mocno uwypuklił ich naturalnie kwaśne nuty. Jeśli jednak nie możecie raczyć się tradycyjnym winem, bezalkoholowa opcja może okazać się trafiona.

Dla tych, którzy chcieliby się o tym przekonać, mamy jedną butelkę bezalkoholowego, półsłodkiego wina i proste pytanie: z kim (gwiazdą, przyjacielem, postacią historyczną – wybór należy do Was) najchętniej umówilibyście się na lampkę wina, niekoniecznie bezalkoholowego?

Najlepszą odpowiedź nagrodzimy butelką – powodzenia!

3 thoughts on “Lampka zamiast kufla, czyli gdzie na wino we Wrocławiu?

  1. Z Caisey Neistatem – do niedawna vlogerem, partnerem Youtube z ponad 3 000 000 subskrybentów. Rozwinął swoją aplikację z pomocą 11 osób i sprzedał ją CNN za duże pieniądze. Jeśli projekt wypali pozytywnie – stworzy aplikację video dziejów, bazującą na najważniejszych aktualnościach w świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *