Dzieje się!

Mood4food: foodtruckowe szaleństwo trwa!

Co nowego upolowałyśmy na ostatnim zlocie?

Słoneczna aura, wolny weekend i ponad 30 foodtrucków oferujących potrawy najróżniejszych kuchni, od doskonale znanych streetfoodowo burgerów, przez pierożki, po kanapki i inne „dziwactwa”, których nie sposób sklasyfikować jednoznacznie. Nasz cel był jeden: spróbować dań z 5 trucków, w których nie miałyśmy dotąd okazji jeść. Jak większość celów jedzeniowych, także i ten udało nam się osiągnąć, czego dowodem jest poniższe zestawienie. Kolejność nieprzypadkowa: zaczynam od tego co na festiwalu Moof4food zrobiło na nas największe wrażenie, kończę natomiast mniej trafnymi wyborami.

Letni Kredens

Zestawienie otwiera Letni Kredens, czyli zdecydowanie foodtruck dla mięsożerców. Kredens wyspecjalizował się w kanapkach z pastrami w roli głównej. Chrupiąca buła skrywa kruche i aromatyczne kawałki mięsa doskonale współgrające z kwaskowatymi ogórkami. Mały prztyczek za nieco zbyt dużą ilość musztardy, która nie powinna dominować nad w świetnym w smaku, choć momentami twardawym mięsem. Ceny kanapek oscylowały między 20 a 25 złotych. Ogólne wrażenie bardzo na plus i szkoda, że Letni Kredens na co dzień stacjonuje tak daleko.

letnikredens
letnikredens
Letni Kredens
17 stycznia, Leszno

Miseczka C

Miseczka C to nowinka z lokalnego rynku, inspirująca się kuchnią sycylijską i tamtejszymi arancini. Arancini to smażone kulki ryżowe, obtoczone w bułce tartej, w oryginalnej wersji z mozzarellą, pomidorami i ziołami. Miseczka C proponuje wariacje na temat arancini: w dniu zlotu do wyboru była wersja tajska, meksykańska, włoska i indyjska. Pojedyncze sety 3 kulek tego samego rodzaju + sos kosztują 14 zł, zestaw czterech różnych kulek i czterech sosów, który my wybrałyśmy, to koszt 19 zł.  Najlepiej w całym zestawie wypadły kulki indyjska i włoska. Indyjska dzięki intensywnym przyprawom i nabytej dzięki nim wyrazistości, a włoska za sprawą ciągnącej się mozzarelli podanej z pomidorowym farszem. Kulki są dość tłuste, a ryż niestety odrobinę mdły, stąd niezbędne jest dodanie do nich sosów. Sosy to jednak jeden z najsolidniejszych punktów programu Miseczki C: kulki włoskie “dostają” w pakiecie intensywny, pomidorowy sos marinara, meksykańskie ostry z dodatkiem śmietany, a absolutnym hitem jest sos miętowy dołączany do kulek indyjskich. Trzymamy kciuki za bardzo ciekawy koncept i życzymy sobie, by przy kolejnej wizycie smaki były bardziej zdecydowane.


Miseczka C
Wrocław, na razie głównie zloty foodtrucków

Nadziani

Trzecie miejsce na liście naszych odkryć zajmuje foodtruck Nadziani. Koncept jest niezwykle prosty – Nadziani serwują solidnej wielkości buły wypełnione różnorakimi farszami, począwszy od meksykańskiej, azjatyckiej, przez chłopską i vege w cenie 17-18 złotych. Nasz wybór padł na propozycję słodko-ostrą, gdyż to wołowina przemawia do mnie bardziej niż mięso ze świnki. Rozczarowaniem było to, że mięsem nie sposób było się rozkoszować – na całą dość dużą porcję, przypadło go może 7-8 niewielkich kawałków. Resztę buły zapełniał mix warzywny z dodatkiem sera. Na plus chrupkie, pszenne pieczywo, ciekawy koncept i pyszny sos miodowo-musztardowy. Do poprawy natomiast proporcja mięsa do reszty dodatków oraz spójność farszu, nad którym zdecydowanie warto byłoby jeszcze popracować.

nadziani
nadziani

Nadziani
Wałbrzych

Yerba Mama

Trucki z napojami podczas zlotów cieszą się różną popularnością – gdy pogoda nie rozpieszcza, goście chętniej raczą się gorącą kawą, natomiast przy słonecznych weekendach, częściej wygrywają chłodne napoje. Sprzyjająca aura na ostatnim Mood4food zaprocentowała dla  Yerba Mama, która przeżyła prawdziwe oblężenie. Truck jest ściśle sprofilowany i serwuje yerbę w różnych odsłonach – w cenie 9 zł zamówić można np. yerbową wariację na temat mohito. Kto mnie zna, ten wie, że do herbaty podchodzę mocno sceptycznie, wybierając zazwyczaj kawę. Napój z Yerba Mama jest mocno orzeźwiający i niezbyt słodki – skutecznie ugasi pragnienie, a przy tym pozostawi miejsce w żołądku na kolejne przysmaki.

Yerba Mama
Nysa

Dajemy do pieca

Ostatnie miejsce w naszym zestawieniu zajmuje truck Dajemy do pieca, zasilający lokalną scenę foodtruckową. Pizze-łódki mają prawie pół metra długości i wypiekane są w piecu opalanym drewnem, każda z nich kosztuje 15 zł, a do wyboru są cztery różne rodzaje. Tyle z ogólnych faktów – smakowo łódki nas nie urzekły. Zdecydowałyśmy się na łódkę Zieloną, w której obok sosu pomidorowego i mozzarelli dodane były oliwki i pieczarki. Całość przypominała bardziej zapiekankę niż pizzę, brakowało przypraw i jak dla mnie również sosu pomidorowego. Wrócimy przynajmniej jeszcze raz, by sprawdzić czy wrażenie było jednorazowe, czy łódki jednak nie są dla nas.

Dajemy do Pieca
Wrocław, zmienne lokalizacje ogłaszane na FB

Aga

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Może zainteresuje Cię również