Nanan: łakocie dla wymagających

Będzie słodko!

Mówisz słodko, myślisz: Nanan. Już niedługo dla wrocławskich łasuchów takie skojarzenie będzie naturalne. Działająca przy ulicy Kotlarskiej 32 cukiernia to owoc współpracy mistrzyni słodkości Justyny i Basi, która na swoje barki wzięła sprawy organizacyjne. W ich pastelowym królestwie nie znajdziecie siermiężnych, tortowych trójkątów, ale delikatne, biżuteryjne wręcz monoporcje, kruche makaroniki i eklerki w wersji mini, serwowane z lampką Prosecco.

nanan6

Do powstania Nanan doprowadził szczęśliwy zbieg okoliczności. – To była miłość od pierwszego wejrzenia i kęsa ciasta – wspomina Basia, która poznała przyszłą wspólniczkę dzięki swojej fryzjerce, będącej siostrą Justyny i fanką jej cukierniczych dokonań. Pomysł stworzenia wspólnego biznesu pojawił się już przy pierwszym spotkaniu, a towarzysząca temu motywacja skłoniła Justynę, od lat zajmującą się cukiernictwem najwyższej klasy, do odłożenia na później planów wyjazdowych i zapuszczenia korzeni we Wrocławiu.

Początkowo dziewczyny chciały, żeby Nanan było miejscem bardzo wszechstronnym, gdzie słodkości będą tylko jednym z elementów oferty, na którą złożą się też śniadania i lunche. Ale, jak mówi Basia, architekci wybili im ten pomysł z głowy. – Doradzili nam, żeby całkowicie skupić się na tym, co robimy najlepiej, a więc na deserach. Spotkałam się z opiniami, że z nich samych nie wyżyjemy, ale wychodzimy z założenia, że dobry produkt obroni się sam.

nanan_wnetrze-cukierni
Zdjęcia z wnętrza cukierni dzięki uprzejmości Nanan

Pomysł na biznes jest pozornie prosty: zaoferować świetny produkt, który pozwoli się wyróżnić. Bywalcy warszawskich cukierni Deseo czy Odette w Nanan także znajdą desery w formie monoporcji, ale to tylko ułamek oferty. Cukiernia przy Kotlarskiej ma przede wszystkim być miejscem, w którym chce się przebywać, a nie tylko wpaść po ciastko i zabrać je do domu. Do tego zachęcać ma wnętrze projektu Buck Studio (mającego na koncie także aranżacje wnętrz restauracji Dinette czy Bernard), które przy opracowywaniu koncepcji inspirowało się flagowym produktem cukierni, czyli eklerkiem. – Do jego kształtu nawiązuje nasze logo, ale też lada w lokalu czy lampy. Chcemy odczarować to pozornie proste ciastko kojarzące się z PRL-em i zrobić z niego małe dzieło sztuki – mówi Basia. To ma się udać za sprawą miniaturowej formy ciastek i szerokiej gamy smaków, nad którą czuwa Justyna. – Eklerków będzie mnóstwo, a ich wersje chcemy zmieniać sezonowo, pozostając w trzech paletach smaków, czyli owocowej, waniliowej i czekoladowej. Nasz pierwszy eklerek powstał w myślą o miłośnikach ciemnej czekolady. Z niej zrobione jest samo ciasto, polewa, nadzienie i kruszonka.

nanan7

Kolejnym wyróżnikiem Nanan są wspomniane już monoporcje, czyli niewielkie ciasteczka będące indywidualnymi kompozycjami smakowymi i estetycznymi. – Monoporcja to odpowiednik małego kawałka ciasta, który jednak jest znacznie trwalszy. Ponieważ polewa okrywa wszystkie boki, deser zachowuje świeżość na dłużej, nawet do 48 godzin. Czas przechowywania ściśle wiąże się ze smakiem, bo w zasadzie wszystkie ciasta poza drożdżowym potrzebują czasu, żeby go nabrać, przegryźć się. Dopiero wtedy, a nie tuż po przyrządzeniu, są właśnie takie, jakie być powinny – tłumaczy Justyna.
insta

Jej zdaniu w tej kwestii bez wątpienia można ufać, ponieważ z cukiernictwem związana jest od lat. Miłością do słodkości na dobre zapałała mieszkając we Włoszech, czyli kraju pochodzenia wielu najsłynniejszych deserów. Justyna uświadomiła nam, że w Italii wymyślono nie tylko eklerka, będącego wariacją na temat profiterolki, ale też kultowy makaronik. – Pierwowzorem makaronika była włoska muszelka, której receptura dotarła na francuski dwór. Tamtejsi cukiernicy wzięli się z nią za bary, dodali drugą, między nie wsadzili krem i w ten sposób powstały znane nam dziś maccarons, które też znajdą się w naszej ofercie.

ciastko-nanan1

Bazą wszystkich deserów będą składniki wysokiej jakości, pozwalające tworzyć je od postaw, bez stosowania jakichkolwiek półproduktów. Nad ich smakiem razem z Justyną jak na razie czuwać będzie jedna, wyszkolona przez nią pomocnica, która ma przed sobą spore wyzwanie. – Cukiernictwo to naprawdę ciężka praca. Trzeba być w pełni skupionym, ale też pamiętać o tym, żeby wkładać w danie serce – mówi Justyna. – Dobry cukiernik musi mieć w sobie trochę ze skrupulatnego aptekarza (bo słodkości nie wybaczają pomyłek), ale też pasjonata, który korzysta ze swojej fantazji.

Słodkościom w Nanan będzie towarzyszyć kawa z palarni Czarny Deszcz oraz Prosecco, a z czasem prawdopodobnie świeżo wyciskane soki i koktajle. Słodkości kupowane na wynos trafią do gustownych pudełeczek, a ofertę uzupełnią duże ciasta robione na zamówienie.

nanan1

Jakich cen można spodziewać się w Nanan? Na pewno niższych niż w Warszawie i rozsądnych, biorąc pod uwagę jakość użytych składników. – W naszych deserach będzie prawdziwe masło i wanilia, jajka z wolnego wybiegu, świeże owoce i czekolada renomowanych producentów – tłumaczy Basia. – Produkty, z których korzystamy, są drogie same w sobie, ale zależy nam na tym, żeby na zjedzenie pysznego ciastka w Nanan mógł pozwolić sobie każdy.

Obietnica dobrych wrażeń zawiera się już w nazwie lokalu. Nanan z francuskiego oznacza łakocie, słodkości i przyjemności, a więc wszystko to, czym w oczach dziewczyn ma być ich cukiernia. – Chciałabym, żeby nasi goście postrzegali Nanan jako miejsce, gdzie zawsze mogą liczyć na słodkie zaskoczenie i wyjątkowe wrażenia – mówi Basia, a Justyna dodaje – I na chwilę przyjemności, gdy mamy wyjątkowo zły dzień i chcemy poprawić sobie humor. Wizyta w Nanan to po prostu chwila dla siebie, ale też dla kogoś bliskiego, któremu chcemy podarować coś słodkiego i specjalnego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *