Recenzujemy

Petits Fours – słodkości to nie wszystko

Ostatnimi czasy na zaprzyjaźnionej gastro-grupie Petits Fours zostało nazwane knajpką nieco przereklamowaną. Każdy z nas zna miejsca powszechnie chwalone, które, gdy przychodzi co do czego, zachwytu nie wzbudzają. Czy Petits Fours rzeczywiście wpada w tę kategorię?

Najpierw makaroniki

Zanim błękitny lokalik zadomowił się w sąsiedztwie Ogrodu Botanicznego, pod szyldem Petits Fours sprzedawane były makaroniki. Kilka lat temu można było je spotkać na targach gastronomicznych, a później w witrynach zaprzyjaźnionych restauracji czy kawoarni. Obecnie ofertę deserów uzupełniają dania wytrawne, z przewagą tych na bazie pieczywa – śniadania, burgery czy kanapki z rozmaitymi wsadami.

W menu dominują pozycje stałe, obecne w nim w zasadzie od początku. Okazyjnie uzupełniają je dania specjalne, serwowane np. tylko w konkretny weekend miesiąca. Z tego względu po dłuższej nieobecności w Petits Fours mogłyśmy znaleźć w karcie pozycje dobrze znane, w tym prześwietne bulgogi, hojną porcję hummusu, czy dostępny (chyba tylko tu) burger w połówkach awokado. Chłodnawy, niedzielny wieczór nastrajał na coś treściwego, więc zamówiłyśmy kanapki z serami – Aga czeski klasyk, a ja opcję francuską z camembertem.

Wytrawna rozpusta

Na początek na nasz stół wjechał hummus z konfiturą z czerwonej cebuli z wiśniami, pestkami dyni i pieczywem (28 zł). Porcja imponuje rozmiarem (dwie umiarkowanie głodne osoby najedzą się bez trudu), do smaku i doprawienia też trudno mieć uwagi. Zestaw uzupełnia przepyszny chleb z piekarni Plon.

Tutejsza kanapka z serem to dla mnie debiut, dla Agi – powrót do dobrze znanego klasyka. Żółty, panierowany ser był mięciutki i ciągnący, a colesław z czerwonej kapusty równoważył jego mleczny smak słodko-kwaśnymi nutami. Miękkie, maślane pieczywo świetnie komplementowało ten zestaw, a porcja, choć na pierwszy rzut oka niewielka, syci na długo. Kanapka kosztuje 32 złote.

Nieco mniej entuzjazmu wzbudziła we mnie kanapka z camembertem. Danie prezentuje się bardzo smakowicie i obficie, ale w tym zestawie zdecydowanie dominuje sałatka Waldorf. Nie dość, że jest jej bardzo dużo, to smak selera naciowego absolutnie przykrywa wszystko inne. Świetnym dodatkiem do sera jest za to malinowy sos z dodatkiem świeżych owoców. Cena tego dania to 37 złotych.

Czy warto?

Podsumujmy. Petits Fours to koncept niesztampowy, z pomysłem na siebie (vide koncentracja menu wokół pieczywa) i sporą szansą na zachwyty. Czy jest idealnie? Nie, ale czy gdziekolwiek jest? Kontrowersje mogą budzić ceny, bo okolice 40 zł za kanapkę mentalnie rezerwujemy dla burgerów. Z drugiej strony, warto w końcu zerwać z przekonaniem, że wysoką cenę uzasadnia przede wszystkim obecność mięsa w daniu. A ci, którym nie w smak 39,90 zł za zestaw śniadaniowy, mają do dyspozycji o połowę tańszy set z jajecznicą czy bajgle. Każdemu według uznania.

Jedyną uwagą w kierunku cen są te z karty napojów. O ile w stronę cen jedzenia nie mamy zastrzeżeń (składniki nie budzą wątpliwości jeśli chodzi o jakość, całość prezentuje się smacznie i sycąco), o tyle 9 zł za szklankę wody czy prawie 20 za lemoniadę wydaje się przesadą.

Jeśli jesteście otwarci na nowe, niekoniecznie typowe smaki i połączenia, Petits Fours ugości was smacznie, nie tylko w porze śniadania.

Petits Fours
ul. Sienkiewicza 30d
www.petitsfours.pl

Kasia

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Może zainteresuje Cię również