Rolada i spółka, czyli śląskie maszkety w Jasnej

Górny Śląsk na talerzu

Jeśli pochodzisz z Górnego Śląska, musisz być gotów na trzy rzeczy: wielokrotne prośby o powiedzenie czegoś gwarą (zazwyczaj na imprezie i po alkoholu), krytykę brzydoty Katowic, z którą z sentymentu się nie zgadzasz i pytania o to, czy ta rolada z kluskami i kapustą rzeczywiście jest tak smaczna, jak się mówi. Otóż jest, a od niedawna ten górnośląski hit zjecie w restauracji Jasna w wersji takiej, jak Ponbóczek przykazał.

Ten wpis wypadałoby napisać gwarą, ale nie zrobię tego, żeby dziadkowie i pradziadkowie nie przewracali się w grobie z powodu mojej nikłej znajomości tejże. Poza tym jesteśmy we Wrocławiu, historycznym sercu Śląska, gdzie króluje klasyczna polszczyzna. Górny Śląsk Dolnemu może zazdrościć wielu rzeczy, ale z pewnością nie kuchni, która nad Odrą nigdy nie zyskała jednoznacznego kształtu. W Silesii wpływy niemieckie i czeskie zrobiły swoje, dzięki czemu tutejsza kuchnia ma charakter i smak doceniany w całej Polsce. Ba, fanką śląskiej kuchni jest nawet kreatorka smaku i stylu Magda Gessler, której z tego miejsca przesyłamy gorące besos, czy też, pozostając w śląskich klimatach, kusku.

wnetrze

Ale do meritum, czyli  Jasnej, która jak na kuchnię śląską jest miejscem bardzo nietypowym. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się jeść swojskiego RKM-u (Rolada, Kluski, Modra kapusta) w tak eleganckim wnętrzu hotelowej restauracji, pasującej bardziej do przegrzebków z łososiem czy skąpanej w cydrze perliczki. Niech jednak pozory Was nie zmylą, bo tutejszy szef kuchni jest specjalistą od kuchni śląskiej i swoje kulinarne upodobania zawarł w tutejszej karcie. Poza wspomnianym zestawem znajdziemy tu także charakterystyczny dla Górnego Śląska rosół z lanymi kluskami oraz szpajzę, czyli deserowy mus o zwartej konsystencji. Z tego miejsca pozwolę sobie również pozdrowić przemiłą i kompetentną kelnerkę, która wzorowo nas obsłużyła.

Rolada w Jasnej (29 zł), którą zamówiłam ja, jest w pełni zgodna ze sztuką – obowiązkowo wołowa o miękkim, soczystym mięsie, faszerowana boczkiem i ogórkiem kiszonym, niemal rozpływająca się w ustach. W pełni dorównuje jej czerwona kapusta, wyrazista i słodko-kwaśna, choć bez skwarek i jabłka, które tradycyjnie dodaje się do niej w moim domu. Skąpane w pysznym sosie kluski (9 zł)  również smakowały jak wzięte wprost z babcinego garnka, z dobrym balansem mąki pszennej i skrobi, która nadaje im charakterystyczną elastyczność i szklistość.

rolada

Szpajza (14 zł) w Jasnej przede wszystkim powala wielkością porcji i mocno czekoladowym smakiem, a dodatek andrutowych okruchów, którymi ją posypano, przypomniał mi babciną szpajzę w formie babki składającej się z trzonu z ciasta i warstw musu o smaku czekolady, wanilii i owoców.

deser

Dania kuchni śląskiej to jednak tylko jednen z elementów tutejszego menu, dlatego w tym momencie do tej beczki miodu dodać trzeba łyżkę dziegciu. Ja skupiłam się na śląskich klasykach, a Aga postawiła na zupę-krem z kukurydzy z kurkami i pestkami dyni (15 zł) oraz kurczaka serwowanego z patisonem (26 zł). Zupa miała dobrą, gładką konsystencję, ale zabrakło w niej przypraw (z solą włącznie). Nie mówiąc już o jakimkolwiek podkreśleniu mdłej z natury kukurydzy.

zupa

Aga

Tak jak Kasia potrafi rozpoznać dobrze przyrządzone dania kuchni śląskiej, tak i ja, rodowita Wielkopolanka, bez trudu zidentyfikuję zbeszczeszczone “pyry”. Kremowe ziemniaki (9 zł) okazały się pokrojonymi w kostkę ziemniakami sprzed paru dobrych godzin skąpanymi w śmietanowym sosie, co dla restauracji tego pokroju uznaję za solidną wtopę. Sam kurczak, choć miękki, niespecjalnie zgrał się z kwaskowatym patisonem, a brak soli tylko przypieczętował to kulinarne rozczarowanie. Danie wróciło na kuchnię, a ja poprosiłam o roladę, o której jakość w tym miejscu możecie być spokojni.

kurczak

Jasna niedługo przedstawi nowe menu, bardziej spójne i skupione na mocnych stronach szefa kuchni. Chwalona rolada na pewno w nim pozostanie i należy mieć nadzieję, że reszta propozycji jej dorówna.

Restauracja Jasna
Boutique Brajt Hotel, ul. Włodkowica 18

Kasia

1 thought on “Rolada i spółka, czyli śląskie maszkety w Jasnej

  1. Uwielbiam kluski śląskie! <3 Ale nie znalazłam jakichś lepszych, niż sklepowych, we wrocławskich lokalach. Chociaż może i nie szukałam ich wyjątkowo intensywnie. Wychodzi na to, że już nie muszę!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *