Wrocławskie plaże: chilloutowy niezbędnik

Odry szum, słońca zew…

Wrocław żąda dostępu do morza, ale póki co musi zadowolić się plażą, a nawet kilkoma. Rozpoczęty z lekkim poślizgiem sezon letni Anno Domini 2017 obdarzył nas kapryśną pogodą i wysypem nowych, miejskich plaż, od zielonej jak łąka po (jak na razie) największą w Polsce. W skwarze ostatniej niedzieli zwiedziłyśmy je wszystkie, żeby pokazać Wam, co na nich znajdziecie, również w kwestii jedzenia i trunków.

ZaZoo

Pojawiła się już ubiegłego lata jako pierwsza miejska plaża we Wrocławiu, a nowa konkurencja zupełnie nie zaszkodziła jej popularności. Znajdziecie tu mnóstwo leżaków i całkiem sporo parasoli (co nie jest standardem), piętrowy bar z górą zarezerwowaną dla DJ-a i kilka gastro-punktów, od foodtrucka z pizzą, przez wóz sprzedający burgery, frytki i falafle po stoisko Lodów z Krzyckiej. ZaZoo to stosunkowo spokojne i kameralne miejsce, ale na tyle przestronne, żeby każdy znalazł tu własną przestrzeń. Spora baza gastronomiczna i ładne otoczenie to niewątpliwe plusy tej lokalizacji, minusem jest brak miejsca do zostawienia roweru.

Gdzie? Bulwary nad Odrą tuż za ZOO, na końcu drogi prowadzącej od zejścia z Mostu Zwierzynieckiego.

Na kranach: Niekoncernowe piwa, w tym między innymi Miłosław, przekrój drinków oraz propozycje od Faktorii Win.

Do jedzenia: Pizza od Włoskiej Roboty, burgery, frytki, falafle i inne fastfoody oraz Lody z Krzyckiej.



Forma Płynna

Około 15 minut spacery dzieli ZaZoo od Formy Płynnej będącej plażą tylko z założenia. Bardziej przypomina otwarty ogród lub strefę piknikową, gdzie piwko popijać można na zielonej trawce i w cieniu drzew chillując na leżaku lub w hamaku, których jest tu mnóstwo. Bar jest świetnie zaopatrzony nie tylko w rozmaite alkohole, ale też soft drinki (w tym trzy rodzaje lemoniady), desery i kanapki na ciepło.

W tym miejscu spotkacie ludzi w każdym wieku, również rodziny z dziećmi, dla których przygotowano trampolinę. Można zaszyć się w tutejszym lasku ze wszystkimi, zabrać leżak na trawnik bliżej Odry lub zająć miejsce na ocienionym tarasie nad barem – do wyboru, do koloru. Rowerzyści mogą przypiąć swoje jednoślady do barierek przed zejściem nad rzekę, miejsca jest mnóstwo.

Gdzie? Wybrzeże Wyspiańskiego 20, tuż pod trasą przejazdu Polinki nad rzekę prowadzą wąskie, kamienne schodki.

Na kranach: Perła, do tego osobna lodówka na Dr Brew i sporo innych popularnych kraftów (Pinta, AleBrowar) plus dobrze zaopatrzony bar z wysokoprocentowymi alkoholami i wina z Faktorii Win. Na wejściu na plażę wyraźnie zaznaczono, że nie wolno wnosić własnego alkoholu.

Do jedzenia: Na słodko m.in. tarty i desery w słoikach, na słono kanapki na ciepło plus gotowana kukurydza (menu z dnia naszej wizyty jest na ostatnim zdjęciu).




Basen Beach Bar

Najmilszym zaskoczeniem dotyczącym tego miejsca jest, że oddaje sprawiedliwość nazwie – na terenie tej plaży rzeczywiście znajduje się całkiem spory basen. Niestety mało kto z niego korzysta, a fakt, że niespecjalnie można siedzieć na krawędziach zniechęca nawet chętnych do zmoczenia nóg. Ale nie wykluczam, że gdy upały uderzą ze zdwojoną siłą, tutejszy basen będzie oblegany.

Na niekorzyść Basen Beach Baru działa niestety niezbyt malownicza okolica Mostów Trzebnickich i pustki wokół plaży, przez co wydaje się znacznie mniejsza. W rzeczywistości miejsca jest sporo, choć przydałoby się więcej parasoli lub osłon przeciwsłonecznych, a pojedyncza, smętna palma niestety nie robi tu klimatu.

Duży plus za miejsce na występy muzyczne i ogólnie za sporo występów z muzyką na żywo w kontrze do tępego dudnienia z głośników. Chętni mogą też rozsiąść się na trawniku poza ścisłym terenem plaży. Miejsce ma potencjał, ale jego twórcy powinni się zastanowić nad tym, jak nieco je ożywić, bo sam basen niestety nie wystarcza.

Gdzie? Tuż przy zjeździe z Mostów Trzebnickich z prawej strony.

Na kranach: Między innymi Litovel, Cydr Dobroński i Prosecco, plus dobra baza do robienia drinków i ponownie, trunki z Faktorii Win.

Do jedzenia: 11 czerwca trafiłśmy wyłącznie na trucka z Lodami Kulka, ale ponoć pojawiają się też inne z konkretniejszymi propozycjami. Do tego przy barze funkcjonuje kuchnia ze zmiennym menu.

Stara Odra Beach Bar

Dokładnie po drugiej stronie rzeki w stosunku do Basenu znajduje się Stara Odra Beach Bar. Tu przestrzeni jest więcej, ale urządzono ją jeszcze skromniej, aczkolwiek mamy też parkiet dla zainteresowanych tańcem na wieczornych imprezach z DJ-em. Tego dnia na miejscu były aż trzy foodtrucki, więc wybór jest spory, do tego każdy z nich może bez problemu postawić swoje stoliki, co zdecydowanie ułatwia sprawę.

Leżaków i ogólnie miejsc do siedzenia jest sporo, ale parasoli wręcz drastycznie mało, więc lepiej tu wpadać o późniejszej porze, gdy słońce nieco zelżeje. Kilka rzeczy warto tu więc poprawić, ale brawa za świetną identyfikację wizualną z wykorzystaniem kotwicy, naprawdę przykuwa uwagę.

Gdzie? Ulica Zawalna, druga strona Odry w stosunku do Beach Baru Basen, kilkadziesiąt metrów od mostu znajduje się łagodne zejście.

Na kranach: Przede wszystkim Miłosław i Fortuna, plus mocniejsze alkohole do drinków.

Do jedzenia: W ostatni weekend Lody Tuk-Tuk, To Tu Truck z burgerami oraz pizza z Drewnem Palone.

HotSpot

Oto i ona, największa plaża miejska w Polsce! Budowanie napięcia przez twórców tego przybytku sugerowało, że na jego otwarciu na scenę wskoczy Beyonce i urodzi bliźniaki śpiewając „Formation”. Oczekiwania były spore, ale czy się spełniły? To zależy. Pogoda niewątpliwie dopisała, ludzie również, a wstęga Odry pod Mostem Milenijnym tworzy obraz, który pięknie odbija się w butelce piwa.

Plażę podzielono na dwie strefy, bardziej chilloutową, z leżakami i parasolami bliżej mostu oraz drugą przeznaczoną na wieczorne imprezy, z wieżą dla DJ-a, miejscem do siatkówki, trampolinami i czymś w rodzaju bajora dla dzieciaków, z których można korzystać za dnia. Po tej stronie nie znajdziecie też parasoli, ale za to zadbano o dwa spore bary wychodzące na obie części plaży. Pod skarpą pozostawiono miejsce na foodtrucki, a rowery można przypinać do ogrodzenia.

Dla mnie HotSpot to plaża duża i zbyt zatłoczona, do tego jedyne wejście prowadzi przez wąski przesmyk ubitej ziemi i bramę, na której stoją ochroniarze przetrzepujący torby na chybił-trafił, ponieważ na teren tej plaży nie można wnosić alkoholu. Rozumiem względy bezpieczeństwa, ale jakoś w innych miejscach można obyć się bez tak drastycznych środków. Ten, kto własny trunek zechce wnieść zrobi to tak czy inaczej, co do tego nie mam wątpliwości.

Gdzie: Tuż pod Mostem Milenijnym, na wysokości nowej krytej pływalni, od strony Wejherowskiej można dojechać samochodem na parking nieopodal.

Na kranach: Spora niespodzianka, ponieważ tu napijecie się ukraińskiego Obolońa lub czeskiego Platana rzadko spotykanego we Wrocławiu. W kwestii drinków do wyboru, do koloru, w lodówkach znajdziecie też np. Cydr Miłosławski.

Do jedzenia: W dniu naszej wizyty (11 czerwca) na miejsce stawiły się foodtrucki Nienażarty, Ten Tego, Panino i Miseczka C, na stałe znajdziecie tu punkt Lodów Bueno.

Nam do gustu najbardziej przypadła Forma Płynna, a Was zachęcamy do sprawdzenia wszystkich miejscówek na własną rękę, bo każda bez wyjątku daje przynajmniej namiastkę letniego chilloutu.

Kasia

2 thoughts on “Wrocławskie plaże: chilloutowy niezbędnik

  1. Pani Kasiu, przy Za Zoo jest całe mnóstwo stojaków na rowery. Proszę odwiedzić ponownie i na pewno Pani sama je zobaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *