A tymczasem na Olszewskiego…

Jak karmi Top Chef z Olszewskiego 128?

Aga

Na Olszewskiego wybierałyśmy się od dawna – wizyta doszła do skutku jak zwykle przypadkiem. Biskupin nie jest nam po drodze, ale odwiedziny akurat w tym lokalu należały do naszych postanowień jeszcze na ten rok – udało się. Śledzący “Top Chefa” z pewnością kojarzą, że restauracyjną kuchnią kieruje Katarzyna Daniłowicz, zwyciężczyni czwartej edycji programu i pierwsza kobieta w Polsce, której to się udało.

Olszewskiego 128 to miejsce przytulne, acz urządzone w dość minimalistycznym stylu. Pierwsze skrzypce grają tu palety i surowe drewno, co jest obecnie dość popularne w restauracyjnym designie. Miejscem przyciągającym uwagę jest natomiast otwarta kuchnia – tutaj kucharze grają w otwarte karty.

Wnętrze3
Wnętrze5

Karta jest zróżnicowana – znajdują się w niej zarówno ryby, mięsa (w tym dziczyzna), jak i burgery czy owoce morza. Wszystko jednak w dość wysokich cenach, jak na ten rejon miasta. Przystawkę można zjeść od 25 zł (wyjątek stanowi zapewne sezonowa “jesienna spiżarnia”, którą z trzema wybranymi dodatkami można zamówić za 16 zł), dania główne rozpoczynają się od 35 zł. My swoją degustację rozpoczęłyśmy właśnie od spiżarni.

olszewskiego128_przystawki

Spośród dostępnych dodatków, do pieczywa wybrałyśmy hummus z esencją jabłkową, pastę z pieczonych warzyw i sery dojrzewające. Hummus był bardzo smaczny i zaskakujący – nuta jabłkowa dodawała kwasowości, na plus zasługuje też dobra proporcja ciecierzycy i tahini oraz konsystencja. Zdecydowanie najsmaczniejszy z wybranych dodatków. Pasta z pieczonych warzyw była równie ciekawa, choć nie miała szans przebić hummusu, nie możemy również nic złego powiedzieć o serze, w smaku podobnym do Gruyera. Tyle tylko, że w karcie wyraźnie napisano “sery dojrzewające”, więc powinny być co najmniej dwa. Pieczywo, zwłaszcza białe, było smaczne, ale bez zachwytów.

Po przystawce, przyszedł czas na danie główne. Ja postawiłam na klasykę, czyli sałatkę Cezar. Proste i nie do końca – bo zepsuć trudno, ale i zachwycić niełatwo. Tutaj się udało. Cezar był totalnym strzałem w dziesiątkę – przepyszny sos, soczysty, grillowany kurczak, bekon chrupiący, proporcja warzyw zachowana, a do tego grzanki i dopełniający całości parmezan. Nawet chcąc się przyczepic, po prostu nie miałabym do czego.

cezar

Zwieńczeniem posiłku musiał być deser. Kasia “zaklepała” sobie jesienne owoce z wanilią, ja więc, z duszą na ramieniu, wybrałam ciasto czekoladowe buraczane z malinami i lodami z białej czekolady. Do deseru podeszłam sceptycznie, bo nie przepadam za burakami, ale już po pierwszym kęsie wiedziałam, że nie mam się czego obawiać. Buraki wpływały jedynie na konsystencję, prym wiodła czekolada i pyszne lody. To, co mi przeszkadzało w całości, to maleńkie kawałki buraka, które z rozpędu zjadłam i na moment popsuły mi przyjemność jedzenia. To jednak kwestia całkowicie subiektywna – ci, którzy buraki lubią, potraktują to jako ciekawą próbę zbalansowania smaków.

olszewskiego128_deser2

Kasia

Z mojej perspektywy Olszewskiego 128 to restauracja pełna sprzeczności.  Stosunkowo wysokie ceny nie licują z wnętrzem zdominowanym przez europalety, a pięknie podane i ciekawie skomponowane dania pozostawiają lekki niedosyt. Niby wszystko gra, ale…

olszewskiego128_tortellini

Dokładnie takie wrażenie zrobiły na mnie tortellini z kozim serem, sosem z dyni i orzechami, figurujące w karcie jako przystawka. Rzeczywiście symboliczna porcja pierożków prezentowała się przepięknie, ale po kilku kęsach mina nieco mi zrzedła. Kozi ser i dynia to zestawienie bardzo popularne, bo zawsze się sprawdza, ale w tym wypadku problem tkwił w proporcjach. Dyniowy sos miał być kontrapunktem dla sera, ale było go za mało, żeby zbalansować kwaśne tony nadzienia pierożków. W rezultacie ser całkowicie zdominował danie, które samo w sobie miało sporo mocnych punktów, ze szczególnym uwzględnieniem świetnie zrobionego makaronu.  Czy koniec końców mi smakowało? Jak najbardziej, ale…

olszewskiego128_deser1

Dylematów smakowych oszczędził mi deser składający się z sezonowych owoców, kruszonki i naprawdę świetnych (i mam nadzieję, robionych w kuchni) lodów waniliowych. Miła dla oka prezentacja i „domowe” smaki skutecznie złagodziły lekkie rozczarowanie poprzednim daniem.

Nasz werdykt jest więc taki, jak sama restuaracja – pełen sprzeczności. Aga zakochała się w Cezarze i przeprosiła z buraczanym ciastem, a ja deserowi daję piątkę, ale pierożki odsyłam do poprawki. Jedno jest pewne – menu w Olszewskiego 128 na pewno nie pozostawi Was obojętnymi.

3 thoughts on “A tymczasem na Olszewskiego…

    1. Jeśli dobrze pamiętam, tortellini i sałatka kosztowały około 27-28 zł każde, zestaw przystawek 16 zł, więc przyzwoicie jak na tę ilość i dwie osoby, a desery kosztowały mniej więcej 18 zł. Ceny dań głównych zaczynały się ok około 32 zł 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *