Gorące Piece – nowa odsłona dymu na Włodkowica

Wielki dym w centrum Wrocławia

Obserwując rozwój wrocławskiej gastronomii w ścisłym centrum można odnieść wrażenie, że równolegle piszą się tutaj dwie historie. Ta bardziej oczywista w rejonie rynku i nie mniej ciekawa w okolicach ulic św. Antoniego i Włodkowica. Nie tak dawno pisałyśmy o powstaniu Ośmiu Misek (którym mocno kibicujemy mimo przejściowych problemów), a dziś przyszedł czas na Gorące Piece. Zapnijcie pasy, szykuje się niezła uczta.

goracepiece4
Gorące Piece to lokal otwarty w dawnym pubie Włodkowica 21. Stali bywalcy, odwiedzając po raz pierwszy Piece mogą przeżyć szok – zadymione, ciemne pomieszczenie zmieniło się w przestronną knajpkę o białych ścianach, pełną jasnego drewna i ziół w doniczkach. To dość przewrotne, bo dym na Włodkowica jest wciąż obecny, z tą różnicą, że papierosowy został wyparty przez aromatyczny dym wędzarniczy z pieców, w których powstają największe restauracyjne przysmaki. Karta lokalu jest krótka, ale z wyraźnie zarysowanym motywem przewodnim. Tutaj się nie ściemnia – tutaj się wędzi, do tego na oczach wszystkich. Co tym bardziej interesujące, specjalnością kuchni i oczkiem w głowie właścicieli są ryby, które tworzą menu na równi z mięsnymi przekąskami.

goracepiece3
goracepiece7

Propozycją przystankową są deski ryb i wędlin, podane z wypiekanym na miejscu chlebem żytnim na zakwasie, któremu towarzyszy, tłoczony również na miejscu, olej słonecznikowy. Deska ryb (38 zł) to konkretna propozycja wędzonych, rybnych przysmaków w uczciwej cenie. Na naszej znalazł się śledź, łosoś (zazwyczaj bałtycki!), płoć i makrela oraz sos śródziemnomorski i śliwkowy. Co tu dużo mówić – w życiu nie jadłam smaczniejszej makreli i łososia! Wędzenie perfekcyjnie wydobyło z ryb to, co najlepsze, a przy tym mięso było miękkie i soczyste. Wrażenie podtrzymywał pulchny chleb z chrupiącą skórką, a wyrazisty olej był dodatkowym smaczkiem. Nasze serca skradł także sos śródziemnomorski z dobrze wyczuwalnymi suszonymi pomidorami, a tuż za nim na podium plasuje się mocno owocowa wariacja śliwkowa.

goracepiece1

Wobec deski wędlin (25 zł) wykazałyśmy mniej entuzjazmu niż przy poprzedniej propozycji. Zadecydowały o tym jednak bardziej osobiste preferencje aniżeli kuchenne braki. Deska zawierała szynkę, delikatny boczek, chudą karkówkę oraz trzy rodzaje kiełbas – m.in. huculską oraz tradycyjną, w polskim stylu. Do tego podano niezbyt ostrą ćwikłę oraz pikantną musztardę, która dobrze komponowała się z aromatycznymi wyrobami. Prawdziwy smakosz wędlin z pewnością doceni w pełni tę przystawkę.

goracepiece2

Niskie pokłony należą się zupom – fenomenalnej rybnej (22 zł) oraz nie ustępującemu jej żurkowi (16 zł). Pierwsza z nich to intensywny wywar rybny z pomidorową nutą oraz kawałkami miękkiej ryby, m.in. łososiem i sandaczem. Gęsta, treściwa, sycąca i lekko pikantna, przełamana rozgrzewającym cynamonem – zgodnie stwierdziłyśmy, że to strzał w 10. Drugi biegun, choć nie pod względem jakości, to żurek. Dawno nie jadłam zupy, którą kucharz potraktowałby tak uczciwie. Własnoręcznie przygotowany zakwas, wędzona kiełbasa, której na miejscu pod dostatkiem, cebula oraz boczek i jajko, a wszystko to na lekko kwaskowatej bazie, której nie poskąpiono majeranku. Jako dodatek – tłuczone ziemniaki z dodatkiem chrzanu. Kasia twierdzi, że żurku nie powstydziłby się żaden Ślązak, a mi, wielkopolskiej pyrze, pozostaje jej zaufać.

goracepiece8 goracepiece6

Kolejnym rybnym odkryciem na talerzach był sandacz z szafranowym risotto z dodatkiem chorizo (39 zł). Lekko pikantne risotto przytłoczyło odrobinę rybę, która powinna królować na tym talerzu. Sandacz, choć zabrakło mu soli, to przysmak sam w sobie – delikatna ryba pozbawiona zbędnego tłuszczu z dodatkiem przypraw to kompromis dla każdego smakosza na diecie. Jak dla mnie, nawet gdyby na talerzu pojawił się sam sandacz, danie byłoby kompletne.

goracepiece9

Ostatnią pozycją, którą miałyśmy okazję przetestować były wędzone żeberka z kapustą zasmażaną i pieczonymi ziemniakami (29 zł), czyli klasyka gatunku z elementem „zadymy”. Danie było smaczne, dym podkreślał smak żeberek, a smak uzupełniał domowy sos barbecue. Fani żeberek będą zadowoleni.

goracepiece5

Nie ulega wątpliwości, że Gorące Piece to przełom dla wrocławskiej gastronomii. Jest pomysł, jest szacunek do produktów i stawianie na ich jakość, jest mocny wyróżnik, który zdecydowanie eksponuje lokal na tle innych restauracji, a wreszcie jest i pasja, którą widać w słowach i gestach właścicieli. Warto również dodać, że mięsa i ryby słodkowodne pochodzą z lokalnych hodowli, a morskie są sprowadzane od zaufanego dostawcy z Pomorza. Trzymamy mocno kciuki, by Wrocław poznał się na Piecach, a same wpadniemy tu z pewnością jeszcze niejednokrotnie.

Gorące Piece
ul. Włodkowica 21

Aga

6 thoughts on “Gorące Piece – nowa odsłona dymu na Włodkowica

    1. A tak z ciekawości – dlaczego, skoro smakowo komponuje się to tak dobrze? Wiem, że ryby należy dobierać tak, aby były spójne pod względem czasu gotowania, ale można łączyć różne gatunki, a tutaj kucharz stanął na wysokości zadania. Z chęcią dowiem się skąd taka teza 🙂

  1. Kiełki jako ozdoba dań? Ktoś się chyba zatrzymał na latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Brakuje jeszcze szlaczków z sosu a’la balsamico. Boczek, kiełbasa i ogórki kiszone w plastrach podane na desce to restauracja gourmet (opis na facebooku)? Niezły dowcip, ale w tym wypadku niesmaczny. P.s. Smutno tam jakoś.

  2. Wybralem sie w miniona niedziele z rodzina na obiad po zachecajacych opiniach na fejsie – knajpka jakich obecnie wiele – zrobiona na “domowy klimat” ,pomijam fakt ,ze z zapowiedzianych dwudziestu minut oczekiwania na zamowione dania przedluzylo sie to do 40 – w koncu niedziela i nigdzie mi sie nie spieszylo – poza podanym chlebem wraz z podobno tloczonym na miejscu na zimno olejem rzepakowym w oczekiwaniu na zlozone zamowienie to jedyne co dalo sie zjesc nawet ze smakiem – niestety podane dania glowne to katastrofa kulinarna !!! – zacznijmy od dwoch zestawow dziecinnych tj,kotleciki rybne i kurczak panierowany z frytkami i warzywami : kotleciki rybne wysuszone na wior i mocno przypalona panierka to samo z kurczakiem – panierka przypieczona na czarno ,frytki mozliwe ale chlodne ,warzywa – spodziewalem sie bukietu warzyw a to jedynie marchewka starta na grubo ,teraz dania dla doroslych szynka na goraco z warzywami i zapiekanym chlebkiem :po tym co zobaczylem na talerzu – zdebialem -przede mna hamburger przedziurawiony patyczkiem od szaszlykow z dwoma plastrami grubo krojonej szynki twardej jak podeszfa buta – plaster nienajszwiezszego pomidora i swiezej cebuli ,to wszystko przesmarowane musztarda raczej podlej jakosci i smaku ,brak jakiegokolwiek sosu,deepu lub czegos co by ten ubogi smak i zapach moglo poprawic – dominowal smak i zapach czarnuszki na stostowanym chlebie – calosc pogrzebalo kilka listkow rukoli – a teraz drugi zestaw dla doroslych – kluski z lososiem i warzywami – na to mi juz nie starcza slow – kto chce niech juz sam ryzykuje swoim poczuciem estetyki,smaku,zapachu i portfelem – zaplacilem 90 zl.i pojechalem na obiad do …? – tesciowej !!!! – pozdrawiam tych co pisali pozytywnie o tych “….piecach” – nie wiec co jedli – juz trzeci raz zawiodlem sie na opiniach z fejsa – jedyne co pozytywne to mila ale nie zabardzo zorientowana w karcie dan obsluga – na pytania co zawiera potrawa i jak wyglada nie potrafiaca nic odpowiedziec – pomijam juz wielkosc dan – mikroskop wskazany na wyposazeniu odwiedzajacych – z pewnoscia nigdy tam nie wroce – aha talerze zarowno plytkie jak i glebokie maja wielkosc kosmiczna ale dan w nich niewiele

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *