OVO Restaurant & Bar: smaki dla odważnych

… czyli z dzikiem przez Azję

W hotelowych kuchniach wykluwają się największe, kulinarne talenty. Na pewnym etapie kariery trafia tu niemal każdy szef z gwiazdką, nagrodą czy prestiżowym tytułem. Dla jednych to bloki startowe, a dla innych cel zawodowej podróży, który pozwala rozwinąć skrzydła. Właśnie tak było w przypadku Piotra Apanela, szefa kuchni OVO Restaurant & Bar, który zbierał szlify w wielu michelinowskich restauracjach, a bezpośrednio przed transferem do OVO odpowiadał za smak dań we wrocławskiej Mosaiqe Restaurant & Wine Lounge. Doprawdy imponujące CV musiało przełożyć się na wyjątkowe wrażenia wyniesione z kolacji skomponowanej ze specjalności szefa kuchni, wydanej przy okazji otwarcia lokalu.

ovo-11

ovo-8

Minimalistyczny wystrój restauracji kontrastuje z eklektycznością karty, różnorodnej nie tylko ze względu na smaki, o których za chwilę, ale też ceny. Możliwości kuchni można przetestować zamawiając tapasy z krótkiej karty zawierającej kilkanaście pozycji za 9 lub 14 złotych. Wśród nich znalazła się między innymi wyjątkowo smaczna szarpana wieprzowina w sosie BBQ, marynowana wołowina z grzybami i absolutnie mistrzowska ośmiornica z dodatkiem oliwy, migdałów i mięty.

ovo-4

ovo5

Przekąski dały nam przedsmak tego, co działo się na dużych talerzach. Szef kuchni ewidentnie lubi eksperymenty, a jego konikiem są wariacje z Azją w tle, na pewno ciekawe, choć nie zawsze trafione. Rybno-glonowy bulion dashi z dodatkiem siekanych ogonów wołowych (27 zł) był tyleż smaczny, co zaskakujący. Połączenie ryb i podrobów o tak zdecydowanych, indywidualnych aromatach może z miejsca podbić serce lub skutecznie odstręczyć – mnie zaintrygowało.

ovo-2

Zdecydowanie najbardziej tradycyjnym (a przy tym wyjątkowo udanym) daniem tej kolacji była polędwica z dzika z puree z topinamburu, jego bulwami, melasą, figami i grzybami (65 zł). W restauracji na tym poziomie właściwe przyrządzenie mięsa to standard, a nie powód do zachwytów, niemniej tutejsza dziczyzna jest bardzo delikatna i powinna przekonać do siebie nawet sceptyków tego mięsa. Jego specyficzne nuty skutecznie wyciszała słodycz melasy w sosie.

ovo-1

A co do deseru… Powiedzieć, że zapadł w pamięć wszystkim uczestnikom tej kolacji, to nie powiedzieć nic. Kuchnia bywa wycieczką w nieznane i w tym wypadku bez wątpienia nią była, choć cel podróży okazał się bardzo kontrowersyjny. W roli deseru wystąpił jeden ze wspomnianych wcześniej tapasów w powiększonej formie, składający się z kawałków ananasa z dodatkiem karmelu i pasty miso oraz pianki marshmallow oprószonej sproszkowanymi wodorostami. Jeśli opis ostatniej pozycji brzmi osobliwie bądźcie pewni, że tak też smakuje. Niewiele dań jest w stanie wywołać we mnie tak przejmujący stan fascynacji połączonej z, nie przebierając w słowach, lekkim obrzydzeniem, i nie byłam osamotniona w tym poglądzie. Im dłużej jedliśmy, tym łatwiej akceptowalny stawał się smak, ale pierwszy kontakt z nim był wręcz szokujący.

ovo-3

Jak widać, kolacja w Ovo Restaurant & Bar dostarcza całej palety emocji i nie pozostawia obojętnym. Niezależnie od wrażeń nie ulega wątpliwości, że szef kuchni wie, jak sprawić, żeby to jedzenie znalazło się w centrum zainteresowania, zamiast być wyłącznie dodatkiem do towarzyskiego czy biznesowego spotkania. Tutaj każdy kęs jest odkryciem.

OVO Bar & Restaurant – ul. Podwale 84 (między Galerią Dominikańską a budynkiem Poczty Głównej)

Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *