Świąteczny prezentownik wrocławski + KONKURS

Pięknie, lokalnie i dla smakoszy

Kasia

Pachnące piernikiem wieczory, gwiazdkowa płyta Michaela Buble męczona do znudzenia i zakupowe dylematy – o tej porze roku moja rzeczywistość wygląda mniej więcej tak. Tym razem na dzień 11 grudnia, gdy piszę te słowa, mam już prawie wszystkie prezenty, ale zazwyczaj, jak wielu, czekam z tym do ostatnich dni przed Wigilią. Jeśli Wy również pozostajecie na etapie planowania podarunków, mam dla Was kilka sugestii. Pierwsza partia to prezenty związane z Wrocławiem i Dolnym Śląskiem, a więc pochodzące od lokalnych twórców lub nawiązujące do Wrocławia swoim designem i, co równie ważne, sprawdzone i w większości dostępne stacjonarnie.

Partia druga to z kolei misz-masz propozycji, które wpadły mi w oko i chętnie znalazłabym je pod własną choinką lub sprawiła komuś innemu. Tu również znajdziecie kilka rzeczy z wrocławskich sklepów i od wrocławskich twórców.

Większość prezentów łączy także wspólny, kulinarny mianownik, a dobrałam je tak, żeby pasowały na podarunek męski lub damski. Częstujcie się, a na końcu wpisu wypatrujcie konkursu, który pozwoli wygrać jedną z prezentowanych propozycji 🙂

Z Wrocławia i okolic – mam i polecam!

prezentownik-wroclawski

1. Wysmakowane – książka z przepisami wrocławianek Karoliny Kosowicz i Magdaleny Rajchelt, autorek bloga kaszamanna.com. Pod tą samą nazwą kryje się także studio fotografii i stylizacji żywności, co w pełnej krasie pokazują przepiękne zdjęcia ilustrujące książkę. Przepisy dziewczyn są świetne dla początkujących – proste w przygotowaniu, zazwyczaj z ogólnodostępnych i niedrogich składników, choć niepozbawione fantazji i oryginalności. Książkę kupicie między innymi w Empiku w cenie 59,99 zł.

2. Grafika „Konglomerat” – Marcin Szmidt. Tą pracą zachwyciłam się od pierwszego wejrzenia, bo łączy bliską mi estetykę z pierwiastkiem wrocławskim. W jej centrum znajduje się charakterystyczna bryła „sedesowca”, a litery słowa Wrocław przeplatają się przez całą graficzną konstrukcję. Grafikę Marcina Szmidta kupicie w nowootwartym showroomie Decotive w Studio Zerka na Nadodrzu, przy ulicy Śrutowej 17/2. Jej cena to 200 złotych.

3. Torba WROSTORY Psie Pole – Pracownia PANATO Szycie. Fani wrocławskiego design z pewnością znają Spółdzielnię PANATO, dzielącą swoją działalność między inicjatywy graficzno-projektowe i szyciowe, z kawiarnią na dokładkę. W ich siedzibie na Nadodrzu (ul. Jedności Narodowej 68a), a także na stronie www.panatoszycie.com można kupić elementy najnowszej kolekcji, czyli WROSTORY, bazującej na żartobliwych grafikach ilustrujących wrocławskie dzielnice. Jako mieszkanka Psiego Pola sprawiłam sobie stosowną torbę, a coś dla siebie znajdą tu też mieszkańcy Fabrycznej, Trójkąta i Starego Miasta. Zestaw uzupełnia patron Wrocławia Jan Chrzciciel w nie-świętej odsłonie. W kolekcji poza torbami oferowane są też koszulki i plecaki w cenach od 25 do 69 złotych.

4. Kubek w choinki – Make My Wonderland. Kubek jest moją zdobyczą z ostatniej edycji targów kontury., na których swoje urokliwe prace wystawiała Kasia. Leśne i górskie motywy na porcelanie to ukłon w stronę Karkonoszy, w których się wychowała. Wszystkie jej prace, w tym też czajniki, filiżanki i doniczki, są ręcznie malowane i nadają się do mycia w zmywarce, a widziane na żywo naprawdę zachwycają. Porcelanę Make My Wonderland można kupić na stronie www.makemywonderland.pl, w cenach zaczynających się od 35 złotych.

5. Filiżanka Mobius – ENDE ceramics. Druga porcelanowa propozycja z prezentownika to projekt Natalii Gruszczyńskiej, absolwentki wrocławskiej ASP na wydziale ceramiki. Jeśli interesujecie się polskim designem, a porcelaną w szczególności, z pewnością kojarzycie jej filiżanki w kształcie głów lalek czy „gniecione” kubki, doceniane przede wszystkim poza Polską. Mnie ceramika ENDE ujmuje fantazją formy i ogromną delikatnością materiału, a poza tym naprawdę świetnie się użytkuje. Projekty ENDE ceramics kupicie między innymi w e-sklepie na stronie i na Pakamera.pl, a stacjonarnie warto wypatrywać ich także na przedświątecznych kiermaszach i targach.

6 i 7. Piwo WRCLW Schöps i szklanka – Browar Stu Mostów. Fanom piwa Browaru Stu Mostów przedstawiać nie trzeba, a Schöps to jego chluba, ponieważ powstał dzięki zaangażowaniu historyków, browarników i piwowarów z całego świata. Dzięki tej współpracy powstał trunek możliwie najbliższy temu, z którego już 500 lat temu słynął Wrocław. Po butelkę zapraszam do Conceptu Stu Mostów (ul. Jana Długosza 2), gdzie do kompletu dokupić można także kufle i wypróbować kulinarnej odsłony browaru, czyli robionego na miejscu chleba (naprawdę fenomenalny!) i dodatków, takich jak majonez z chmielem czy musztarda z brzeczką. Butelka piwa kosztuje 7,5 zł, a kufle od 15 do 20 zł.

Ze sklepów, sieci i na każdą kieszeń

prezentownik2

1. Plakat “Bób, hummus, włoszczyzna” – Pan Lis. Grafika na każdą, nie tylko jedzeniową okazję, wedle uznania dla zawołanych roślinożerców lub politycznie zdystansowanych 😉 Plakatu w trzech rozmiarach (i dwóch wariacjach kolorystycznych) szukajcie na stronie Pan Lis lub stacjonarnie, w sklepie Natura Rzeczy na Nadodrzu (ul.Kazimierza Jagiellończyka 24). Ceny plakatów zaczynają się od 39 złotych.

2. Kubek termiczny – Mighty Mug. Z prezentem takim, jak kubek, trudno nie trafić, a skoro mamy zimę, mile widziany jest taki, który utrzyma ciepło. Kubki marki Mighty Mug mają jeszcze jedną dużą zaletę – przyssawkę na dnie, dzięki której nie można ich przewrócić po przypadkowym potrąceniu, co sprawdzi się zwłaszcza w samochodzie. Ceny kubków zaczynają się od 69 złotych, stacjonarnie są dostępne na przykład w Empiku.

3. Muszka – Bowtieswalla. Muszka powinna spodobać się facetowi z drygiem do mody, zwłaszcza gdy od klasyki oddala ją wzór lub materiał, w tym przypadku drewno. Co więcej, Bowtieswalla to lokalna marka, założona przez Parvindera Sondhi, Hindusa mieszkającego we Wrocławiu od 2011 roku. Różnego typu muszki, a także krawaty, spinki czy sznurowadła znajdziecie w jego e-sklepie oraz na lokalnych targach rękodzieła. Muszki kosztują około 100 zł za sztukę.

4. Świąteczny sweter z pizzą – Reserved. Bo nic tak dobrze nie wprowadza świątecznego klimatu, jak brzydki sweter i ulubiony fast food. Cena swetra to 79.99 zł.

5. T-shirt z pizzą i kotami – Medicine. Koty i pizza to połączenie równie naturalne, jak kapusta z grzybami i uszka w barszczu. Do kupienia za 59.90 zł.

6. Kalendarz Palce Lizać – Porysunki. Magdę Danaj obie z Agą kochamy miłością najszczerszą za jej miłą dla oka kreskę, poczucie humoru i trafność spostrzeżeń. W jej sklepie niedawno pojawił się kalendarz na 2017 rok, do tego z jedzeniem jako motywem przewodnim. Kupicie go tu za 110 zł.

7. Blender do smoothies – Russel Hobbs Aura Mix & Go. Tu bardziej od modelu liczy się funkcjonalność – wspomniany blender ma specjalny pojemnik, w który miksujemy owoce na koktajl czy smoothie, a po zdjęciu i nałożeniu nakrętki możemy zabrać go w drogę razem z zawartością. W pakiecie mamy też przystawkę do rozdrabniania i kruszenia lodu. Ten model kosztuje około 120 zł, ale z łatwością znajdziecie też alternatywy w cenie poniżej 100 zł.

8. Kolorowe skarpetki – Happy Socks. Skarpety to świąteczny prezent z kawałów, no chyba, że wyglądają właśnie tak, jak te robione przez Happy Socks. Mając je na nogach aż chce się je pokazywać, a kolory są wyjatkowo odporne na pranie. Happy Socksy są popularne w sieci, ale we Wrocławiu dostaniecie je też stacjonarnie, w sklepie Pan Pablo pod adresem Piłsudskiego 52.

9. Powerbank – Fresh’N’Rebel. Im bardziej nowoczesny jest nasz smartfon, tym częściej powerbank to konieczność, żeby bateria dotrwała choć do końca dnia. Jeśli chcecie, żeby powerbank, przy okazji sprawowania nadrzędnej funkcji, również dobrze wyglądał, polecam modele marki Fresh’N’Rebel, dostępne w trzech pojemnościach i wersjach kolorystyczny. Kupicie go również w sklepie Pan Pablo, w cenie od 79.90 zł wzwyż.

10. Foodie w wielkim mieście – Jessica Tom. Gastro-literatura ma wiele twarzy, a akurat ta książka mocno nawiązuje do bestsellera “Diabeł ubiera się u Prady”, zastępując swiat wielkiej mody światkiem najlepszych, nowojorskich restauracji. Warto ją przeczytać właśnie dla wątków restauracyjnych oraz postaci wybitnie wyrachowanego krytyka kulinarnego, który, choć trudno go lubić, pozostaje w pamięci znacznie dłużej, niż bezbarwna jak cienki bulion główna bohaterka. Na chłodny wieczór w międzyświątecznej przerwie jak znalazł, a kupicie ją za niecałe 40 złotych.

11. Bananowy krem do rąk – Tonymoly. W babskim przeglądzie nie może zabraknąć kosmetyków, zwłaszcza, gdy mają takie urocze, owocowe opakowania i zapach 😉 35 zł to wprawdzie sporo jak za krem do rąk, ale jeśli wiecie, że obdarowana jest kosmetyczną maniaczką, na pewno doceni taki prezent. Do kupienia między innymi w Sephorze.

12. Przepisy i opowieści – Suwała, Baron i inni. Ksiązek kucharskich w ksiegarniach jest na pęczki,  ale taka jest tylko jedna. “Przepisy i opowieści”, to, zgodnie z nazwą, miks autorskich receptur, wspomnień z kuchni i rozważań o daniach i składnikach, którymi dzieli sie dwóch wybitnych szefów kuchni, najlepszy rzeźnik w Polsce, spece od ryb i barman, który na robieniu drinków zjazdł zęby. Równie ważna jak treść, jest forma, ponieważ wydawnictwo Dwie Siostry zadbało, żeby ta pozycja wyróżniała się na półce również pod względem graficznym. Książka kosztuje około 80 zł.

____

Słowo się rzekło – zapraszamy do udziału w konkursie z marką Make My Wonderland!

kubeczki-make-my-wonderland

Pozostając w świątecznym klimacie obdarowywania, razem z Kasią z Make My Wonderland mamy dla Was dwa ręcznie malowane kubeczki, które (nie tylko dzięki leśnym motywom) będą przepięknie prezentować się pod choinką 🙂 Żeby je zdobyć, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: komu i dlaczego najchętniej podarowalibyście jeden z kubków? Kubeczkami nagrodziny dwie najciekawsze odpowiedzi, które w komentarzach pod wpisem możecie zostawiać do godziny 22:00 w piątek 16 grudnia. Powodzenia!

—–

Zwycięzcy wybrani!

Pięknie dziękujemy za wszystkie odpowiedzi – wiele z nich naprawdę chwyciło nas za serce, dlatego wybór był wyjątkowo trudny. Po długiej naradzie uznałyśmy jednak, że kubeczki powędrują do K(kubeczek z górami) oraz Charlotte (kubeczek z lasem). Drodzy zwycięzcy, sprawdzajcie swoje skrzynki mailowe, bo jeszcze dziś skontaktujemy się w sprawie adresów 🙂

Gratulujemy!

Kasia

8 thoughts on “Świąteczny prezentownik wrocławski + KONKURS

  1. Z miłości ukochanego do gór dla Niego kubeczek z górami :). Doskonały po całodniowym szosowaniu na nartach do herbatki z imbirem, cynamonem i goździkami. Wzór doskonale wpisuje się w klimat zimowych opowieści przy kominku :).

  2. Gdy widzę ten kubek, widzę mojego tatę, który siedzi na werandzie leśniczówki, którą zawsze marzył sobie kupić. Czyta gazetę, pod jego nogami leży nasz labrador. Na stoliku obok unosi się para z gorącej herbaty – właśnie w takim magicznym, leśnym kubku. Tata właśnie wrócił ze długiego spaceru po lesie, gdzie Don – jego dzielny pies – walczył z napotkanymi na drodze, jak najdłuższymi kijkami i ganiał za sarnami. Tata ma kieszenie wypchane szyszkami i żołędziami, które znalazł po drodze i które czasami podkłada pod nos, żeby jeszcze bardziej poczuć zapach lasu. Na dworze jest zimno, około zera stopni, ale gorąca herbata wystarczająco go rozgrzewa. Tak się relaksuje, odpoczywa. Tak jest najbardziej szczęśliwy. I dlatego to właśnie jemu podarowałabym ten leśny kubek – żeby miał namiastkę swojej wymarzonej leśniczówki.

  3. Kubek ten podarowałabym mojemu przyjacielowi Szymonowi, który przez prace jaką obecnie wykonuje bardzo rzadko ma czas na wycieczki do lasu i w góry, a wszyscy którzy go znają wiedzą jak mu tego brakuje. Ze szklanką przepysznej kawy w ręce mógłby chociaż na chwile powrócić wspomieniami do czasów gdy przyroda towarzyszyła mu na co dzień.

  4. Już za 5 dni mój dziadek kończy swoje 80 urodziny! Powoli szykujemy się do zmiany treści popularnej piosenki urodzinowej – sto już nie wydaje się tak wiele gdy ma się osiemdziesiątkę. Kubki te byłyby idealnym prezentem, to dziadek nauczył mnie że najlepsza kawa to kawa z rumem (oczywiście w tajemnicy przed całym światem, a w szczególności przed babcią – olaboga! co by było gdyby się dowiedziała, że jej mąż przygotowuje popołudniową kawę dla wnuczki z wstawką). Myślę, że nie ważna jest cena prezentu, ale jego symbol – na pewno by zrozumiał i pewnie mrugnąłby do mnie okiem podczas rozpakowywania paczki w swój zadziorny sposób, tak jak tylko on potrafi. Na co dzień dzieli nas 200 km, ale gdy zbliżają się święta zawsze znajdujemy popołudnie dla naszej dwójki, rozsiadamy się wygodnie w fotelach i knujemy w tajemnicy przed babcią kolejne psoty.

  5. Panu Jerzemu Dudkowi za wspomnień i wzruszeń moc. Widzę Pana Jerzego popijającego porto z kubka do kolacji z owoców egzotycznych. Mmmm…

  6. Kubeczek chętnie dałabym mojemu mężowi, który chodzi po lasach i robi mapy. Dzięki jego mapom, Wy w lesie się nie zgubicie. A ja, dzięki Waszemu kubeczkowi z lasem, może przekonam go do dłuższych pobytów w domu przy gorącej herbacie 😉

  7. Taki kubek najchętniej podarowałabym swojej teściowej. W tym roku to ona przygotowuje Wigilię dla całej (i wcale niemałej) rodziny. Myślę, że gdyby dostała taki uroczy kubek, z przyjemnością usiadłaby sobie na fotelu przy choince, popijając w takim kubku gorącą herbatę albo rozgrzewające wino. Każdy potrzebuje odpoczynku, a już na pewno mama, która wykonuje ogrom świątecznej pracy. Nie muszę dodawać, że z tak pięknego kubka pije się jeszcze przyjemniej. Pozdrawiam serdecznie.

  8. Żonie.
    Podziękowałbym za to, że choć mieszkamy w centrum dużego miasta, to mamy małą namiastkę lasu w Domu. Takie nasze miejsce. Za to, że stwarza taką przestrzeń, gdzie oboje czujemy się dobrze. Za drewniane krążki zamiast podkładek korkowych pod kubek, za szyszki, wrzosy, gałęzie i paprocie. Najbardziej za małą gałązkę świerku zamkniętą w słoiku, która zawsze pachnie, choć przejechała 2 tysiące kilometrów i jest z nami już 4 miesiące. Wystarczy zamknąć oczy, otworzyć ten słoik i powąchać. I marzyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *